Kino jak czekolada... i inne smakołyki


Blog > Komentarze do wpisu

Malowany welon - opowieść o miłości, która przychodzi powoli

Recenzje filmu były, co najmniej, niejednoznaczne.
Krytycy nie szczędzili uwag na temat scenariusza, obsady, chwalili zaś piękne widoki i doskonałą muzykę.

Widzowie, z kolei, byli poruszeni historią nieokrzesanej Kitty, która nie kochając mężczyzny, który się jej oświadcza, decyduje się na małżeństwo jedynie po to, by uniknąć kąśliwych uwag swojej matki. Z czasem odnajduje w nim człowieka, jakiego tak na prawdę nie znała i zakochuje się. 


                       

Film może się podobać lub nie. Z pewnością nie jest to produkcja wybitna, ale sądzę, że zasługuje na uwagę zwłaszcza tych, którzy wierzą, że prawdziwa miłość nie zawsze jest miłością od pierwszego spojrzenia.
Uczucie przychodzi stopniowo wraz z odkrywaniem siebie nawzajem, choć, być może, nie jest tak romatycznym uniesieniem, jakie znamy z niezliczonych opowieści o gorących romansach.

"Malowany welon" osobiście przypadł mi do gustu, a ponieważ o gustach się nie dyskutuje, z czystym sumieniem mogę o tym napisać. :)

poniedziałek, 26 listopada 2007, iwed
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/01/05 20:36:37
Rzadko mi się zdaża, żeby obejrzeć film, zanim przeczytam ksiażkę, na podstawie której został on nakręcony. Ale tak było w tym przypadku i bardzo się cieszę, ponieważ mogłam się delektować każdą minutą i poszczególnymi scenami. Nie wiedziałam nic na temat tego filmu, nie czytałam żadnej recenzji. Jestem zachwycona! Wspaniała opowieść w perfekcyjnym wykonaniu (wielkie brawa przede wszystkim dla E.Nortona!). Zaraz na drugi dzień po seansie zaczęłam czytać pierwowzór, który szczerze mówiąc nie zaimponował mi tak jak film. Ulżyło mi, że scenarzysta postanowił zmienić nieco zakończenie, dzięki czemu ogólne wrażenie jest lepsze.
-
2009/01/05 20:38:26
P.S. Przepraszam za błąd ortograficzny w pierwszym zdaniu.