Kino jak czekolada... i inne smakołyki
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
MOJE CZEKOLADKI
FILMOWE BLOGI
BLOGOWA MASALA
FOTO BLOGI
ARABSKIE
INDIE i BOLLYWOOD
TO I OWO


niedziela, 18 października 2009
Już 22.X. rusza 3 festiwal filmowy Kino w Pięciu Smakach, czyli przegląd kinomatografii azjatyckiej. Wśród przedstawionych filmów zobaczymy produkcje z Birmy, Kambodży, Tajlandii i Wietnamu oraz Polski! Po projekcjach widzowie będą mieli okazję porozmawiania z twórcami z Dalekiego Wschodu, jak również posłuchać opowieści podróżników z Gryfińskiego Festiwalu Miejsc i Podróży - Włóczykij. Przekonamy się także, jak wyglądał Wietnam lat pięćdziesiątych i jak wygląda dzisiaj, oglądając wystawę przestrzennych zdjęć z wyprawy Andrzeja Zawady oraz efekt międzynarodowego projektu „in the city” w Fotoplastikonie Warszawskim Miłośników filmów z tej części świata i nie tylko! gorąco zachęcam do udziału w festiwalu.



Wybrane filmy:


Hanoi – Warszawa, reż. Katarzyna Klimkiewicz, Polska 2009, 28' Nagroda Specjalna Jury FPFF Gdynia 2009 Młoda Wietnamka przedostaje się do Polski przez zieloną granicę. Wyrwawszy się z rąk brutalnych przewoźników, sama próbuje dotrzeć do Warszawy.

Birma VJ, reż. Anders Østergaard, Dania 2008, 84' Nagroda Jorisa Ivensa Amsterdam 2008, nagroda Sundance 2009 Nielegalnie przemycona na Zachód relacja z wolnościowego powstania mnichów w Birmie w 2007 roku, zwanego Szafranową Rewolucją.

Moja krew, reż. Marcin Wrona, Polska 2009, 91' nagroda Hartley-Merrill Cannes 2007 Historia śmiertelnie chorego boksera, który namawia nielegalną emigrantkę z Wietnamu, by urodziła mu dziecko w zamian za polskie obywatelstwo.

Nimfa, reż. Pen-ek Ratanaruang, Tajlandia 2009, 109' MFF Cannes, MFF Toronto 2009 Podróż do wypełnionej duchami tajskiej dżungli w poszukiwaniu utraconego czucia. Żona rusza śladem męża, uwiedzionego przez leśną nimfę.

Światło stulecia, reż. Apichatpong Weerasethakul, Tajlandia / Francja / Austria 2006, 105' MFF Wenecja 2006, MFF Pusan 2006, MFF Rotterdam 2007 Film poświęcony pamięci. Czołowy przedstawiciel tajlandzkiej nowej fali opowiada o prowincjonalnym szpitalu, w którym mieszkał w dzieciństwie.

więcej o festiwalu: http://www.piecsmakow.pl/
W związku w ostatnimi wydarzeniami w polskiej piłce nożnej nie można pozostać obojętnym i trzeba zacząć działać. Ciekawym pomysłem kibiców, którym leży na sercu dobro polskiej piłki, zarówno reprezentacji, jak i piłki klubowej, jest bojkot pzpn wyrażony w postaci portalu koniecpzpn.pl. Mam nadzieję, że na szumnych zapowiedziach się nie skończy i rzeczywiście głos kibica zacznie mieć jakiekolwiek znaczenie. Zachęcam do zalogowania się na stronie, być może wyniknie z tego inicjatywa obywatelska. Zamiast więc wiecznie narzekać na "leśnych dziadków" z pzpn, należy podjąć konkretne kroki. Czas udowodnić, że również od nas zależy, czy w przyszłości będziemy się cieszyć nie tylko z sukcesów polskich siatkarzy.

oto link na stronę: http://www.koniecpzpn.pl/
wtorek, 08 września 2009

Polecam gorąco album "Shuruvath" ("Początek") fenomenalnego debiutanta Michała Rudasia, który łączy wschód z zachodem tworząc oryginalną kompozycję utworów i melodii dedykowanych jego ukochanym Indiom.

sobota, 15 sierpnia 2009

Moją dwumiesięczną nieobecność na blogu przerywam notką protestującą w kierunku sieci kablowej UPC. Bez żadnej informacji z ich strony zostałam pozbawiona stacji Planete, dla której w głównej mierze, posiadam telewizję. Ponieważ nie mam czasu, ani siły, na bawienie się w jakiekolwiek listy protestacyjne, czy też wypowiadanie umowy z powodu zmiany programowej, ograniczam się do wyrażenia mojego rozczarowania. Jak widać sieci kablowe przyjęły już strategię wycofywania analogowej telewizji na rzecz cyfrowej. Szkoda tylko, że wbrew swoim klientom, którym na prawdę nie potrzebne do szczęścia są formaty 16\9,  cyfrowa jakość obrazu hd itp. Z czasem rynek wymusi na mnie zakup nowego tv, chociaż obecny z 1996r. ma się b. dobrze. Ktoś powie, że to nieuchronny proces, w końcu mamy już XIX wiek. Moim zdaniem to sztandarowy przykład konsumpcjonizmu, którego ofiarami jesteśmy wszyscy w mniejszym lub większym stopniu. Dopóki moja 2 połowa nie przyniesie do domu plazmy lub innego LSD (nie mylić z pewnym proszkiem) nie będę więcej prostestować. Ale Planete mi szkoda..

piątek, 05 czerwca 2009

Nieco w biegu, ale na szczęście deszcz nie przeszkodził w świętowaniu..no właśnie każdy na swój sposób, były Panie, które dały upust swojej radości paradując po Krakowskim Przedmieściu chóralnie wznosiły okrzyki " Jesteśmy wolne", jakkolwiek dwuznacznie by to nie zabrzmiało, było spontaniczne i wesołe, gdzie indziej biesiadując przy oranżadzie u stóp pomnika Mickiewicza dyskutowano o wydarzeniach sprzed 20 lat, na skwerku w towarzystwie zadumanego Bolesława Prusa najmłodsi mogli korzystać z licznych atrakcji przygotowanych specjalnie z myślą o nich.  A my na herbatce malinowej z konfiturami regenerowałyśmy siły po tym czerwcowo - październikowym spacerze.

Tak było..

Tak jest..

Symbol dzisiejszych czasów - młodzi i przedsiębiorczy Europejczycy

Przyszłość rysuje się w kolorowych barwach

wtorek, 02 czerwca 2009

Niestety, ale od jakiegoś czasu moje wpisy na bloga wyraźnie się skurczyły, nad czym ubolewam.  Muszę przyznać, że mam trudności w zmobilizowaniu się, by obejrzeć jakiś film, a w kolejce czeka sporo tytułów. Mojemu niezbyt licznemu, ale wiernemu gronu odbiorców, obiecuję poprawę.

Tymczasem zapraszam na drugą odsłonę fotek z Torunia pt. "Osoby"

Po deszczu

W labiryncie

Podejrzane sprawy

Spacerkiem po mieście

Zagraj to jeszcze raz...

Okno na świat

sobota, 23 maja 2009

W pierwszym tygodniu maja wybrałam się na całodniową wycieczkę do Torunia. Muszę przyznać, że ojczyzna pierników mnie zachwyciła, mimo mało sprzyjającej aury. Polecam weekendowy wypad do miasta Kopernika zwłaszcza, że to właśnie tam pierniki smakują najbardziej.

Dziś pierwsza odsłona Torunia - kamienice

Kolory jak w Toskanii, tylko pogoda inna :)

Tylko tyle zostało z balkonu, teraz zamieszkuje go nowy lokator..

Toruń zaskakuje na każdym kroku, piękne odnowione budynki kontrastują z podupadłymi kamieniczkami, czekającymi na odkrycie.

Zapomniane, zaniedbane, ale ma swój urok..

Godzię przed wyjazdem z Torunia zawitało słońce. To była piękna godzina, wyjeżdzając żagnał mnie powtórnie deszcz..

Prawie jak w Paryżu

czwartek, 14 maja 2009

6. Międzynarodowy Festiwal Filmów Dokumentalnych Planete Doc Review trwa ! Pierwszy raz mam okazję uczestniczyć w jego organizacji, co jest ciekawym doświadczeniem oraz okazją do zobaczenia, czasem nawet z bardzo bliska, wielu wybitnych twórców i ich dzieł. Dla miłośników Iranu polecam cykl filmów na ten temat (część z nich będzie jeszcze można zobaczyć w sobotę (16.05) i niedzielę (17.05), m.in. Cyjan, Kino Azadi, Ostatnia przymiarka, Spóźniona wolność, Torgheh, Z bożą pomocą, Za moimi plecami

Oto streszczenia wybranych filmów o tematyce irańskiej.

Listy do prezydenta (Letters to the President)  

Nie było łatwo o sukces tam, gdzie nawet Oliver Stone poniósł porażkę w starciu z biurokracją, niemniej jednak Petr Lom dzięki swojej wytrwałości, uporowi i sprytowi zrealizował film o irańskim prezydencie Mahmudzie Ahmadineżadzie. Obraz przedstawia kilka ukradkowych spojrzeń na kraj pilnie strzeżony przed zagranicznymi dziennikarzami i filmowcami. Zobaczymy m.in. sceny z kilkudniowej podróży populistycznego przywódcy po prowincji, gdzie rozradowane tłumy witają go z wielkim entuzjazmem. Ci, którzy zarzucają reżyserowi pochwałę reżimu, nie oglądali filmu uważnie. Najwyraźniej umknęła im panująca wokół atmosfera nieufności i podejrzeń oraz wielokrotne sygnały, że reżyser nie do końca może pokazać to, co by chciał, gdyż władza depcze mu po piętach. Zatem prawdę możemy dostrzec na drugim planie, przede wszystkim w listach pisanych do prezydenta. Leitmotivem filmu są właśnie pełne nadziei listy, które aż 10 milionów Irańczyków wysyła bezpośrednio do Mahmuda Ahmadineżada, licząc na pomoc w rozwiązaniu własnych problemów.
A jakie są to prośby? O pożyczkę na zakup owiec, na utrzymanie rodziny, na pielgrzymkę, a nawet na kupno truskawek. O pomoc w chorobie, biedzie i głodzie. W końcu podstawą islamu jest jałmużna, obywatele wierzą więc, że wódz im pomoże. W odpowiedzi sługa narodu osobiście odwiedza wioski, poklepuje mieszkańców po plecach, stwarza wrażenie bliskości. Tylko czy błagania zawarte w listach zostaną wysłuchane? Niektórzy są bardziej sceptyczni i nigdy nie przyszło im do głowy, żeby prezydenta o cokolwiek prosić. A gdyby jednak do niego napisali, co zawarliby w liście? Dowiemy się tego z rozmów z zamożniejszymi mieszkańcami Teheranu, którzy nie mogą się doczekać, aż ich podróżujący Marco Polo zajmie się wreszcie skutecznymi działaniami.
Bo chociaż ku zadowoleniu prezydenta Iranu film początkowo miał nosić tytuł Demokracja w działaniu, to w efekcie dokument ujawnia całkowity brak sensownych działań zmierzających do rozwiązania problemów narodu. Wbrew oczekiwaniom władz na podstawie wywiadów z Irańczykami rysuje się obraz kraju szarpanego biedą, o szalejącej inflacji, ograniczonej wolności, pełnego problemów, jakie rodzi islam, którego tożsamość buduje się na pojęciu ofiary i wrogości do innych narodów. Powstał zatem obraz niekoniecznie taki, jakiego prezydent oczekiwał.

Mój irański raj (My Iranian Paradise)

Dla mnie Iran jest najszczęśliwszym miejscem pod słońcem. Tu spędziłam pierwsze 22 lata mojego życia – mówi autorka filmu Annette Mari Olsen. Dzisiaj, po trzydziestoletniej nieobecności w kraju swojego dzieciństwa, powraca z kamerą, by pokazać jego przeszłość i teraźniejszość. Swoją historię rozpoczyna od opowieści o rodzicach – duńskim inżynierze, współtwórcy linii kolejowej, która w latach 30. XX wieku połączyła północ z południem Iranu, oraz Polce, którą wojenna zawierucha rzuciła najpierw na Syberię, później do Kazachstanu i w końcu do Teheranu. Ta fascynująca podróż w czasie splata się z obrazami współczesnego Iranu i – trzeba przyznać – jest to wyjątkowo gorzkie połączenie. Wystarczy spojrzeć na plażę, którą duńska reżyserka odwiedzała w dzieciństwie. Niegdyś tętniący życiem kurort to obecnie zdewastowane pustkowie przegrodzone wysokim murem, oddzielającym części przeznaczone dla kobiet i mężczyzn.
Dzięki imponującej dokumentacji (zawierającej m.in. materiały Filmoteki Narodowej), Annette Mari Olsen i Katii Forbert Petersen udało się stworzyć film, będący z jednej strony opisem przemian, jakim podlegał Iran w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, z drugiej zaś – intymnym portretem osoby pozbawionej ojczyzny. Annette Mari Olsen mówi biegle po duńsku, polsku, angielsku i w farsi, ale nigdzie nie czuje się u siebie. Jak mówi jedna z jej rozmówczyń: „Kto raz stał się uchodźcą, pozostanie nim na zawsze”.

Okno na świat (The Dish)

Posiadanie anteny satelitarnej w Iranie jest nielegalne pod groźbą więzienia i mandatów. Trudno w to wszakże uwierzyć, jeśli spojrzy się na irański krajobraz zapełniony talerzami – są one widoczne na każdym wieżowcu, kamienicy, a nawet na dachach lepianek pośrodku pustkowia. Władza podjęła jednak walkę: stojąc na straży moralności, usiłuje zablokować obywatelom dostęp do niewłaściwych treści emitowanych przez zepsute państwa Zachodu. Policja masowo wkracza do mieszkań i niszczy „niemoralne talerze”. Ale jak mówi jeden z bohaterów filmu, który je naprawia – nie ma się co martwić, ten talerz i tak był już stary, zamontujemy nowy. Wszystko wskazuje zatem, że jest to walka z wiatrakami. CNN, filmy z Jennifer Lopez czy obrazy Davida Lyncha i tak znajdą sposób, by wedrzeć się do najbardziej nawet oddalonych od cywilizacji mieszkań Irańczyków.
Tak jak obywatele Iranu sekretnie podglądają życie na Zachodzie, tak my mamy okazję przyjrzeć się skrawkowi ich życia w konspiracji. Podążymy więc śladami podziemnej produkcji anten, ich nielegalnego montażu i dystrybucji przemycanych z powodzeniem z Malezji i Bombaju „niemoralnych” filmów na DVD. Zobaczymy świetne ujęcia satelitarnej krucjaty, w jakiej bierze udział montażysta anten, pokonując góry na motorze i dowożąc „magiczne okno na świat” nawet w najodleglejsze zakątki. Zajrzymy do tajnych studiów nagrań, gdzie oprócz dodawania napisów w języku farsi poprawia się przy okazji zbyt skąpą garderobę hollywoodzkich gwiazd lub wycina niecenzuralne sceny. Odwiedzimy też domy mieszkańców Islamskiej Republiki Iranu, którzy chcą mieć prawo do informacji i popularnej rozrywki. Tylko czy walka nie toczy się częściej o tę drugą? Brak dostępu do mediów wydaje nam się absolutnie nie do pomyślenia, a przecież jeszcze nie tak dawno słuchaliśmy w ukryciu Radia Wolna Europa.


Wybieg po persku (Persian Cat Walk)

Pewnego dnia reżyserka Marjan Alizadeh miała wyjść z domu. Nie opuszczało jej jednak wrażenie, że nic do siebie nie pasuje. Na ulicy szybko zatrzymała ją policja. „Masz nieodpowiednią chustę, siostro” – usłyszała. W komisariacie zauważyła, że nie jest jedyną kobietą aresztowaną z powodu wyglądu. Wkrótce potem zdecydowała, że nakręci film o modzie i ubiorze irańskich kobiet. Dokument Alizadeh tworzą dwie części: historyczna – opisująca westernizację Iranu – oraz porewolucyjna – umiejscowiona we współczesności. Reżyserce udaje się ustalić kilka ciekawych faktów. Po pierwsze, to właśnie w Persji zorganizowano pierwszy wybieg dla modelek, kiedy jeden z próżnych władców chciał się pochwalić urodą swoich nałożnic. Mogli nie radzić sobie z biedą i głodem ludu, ale zawsze dbali o swoje haremy – ironizuje reżyserka. Po rewolucji islamskiej pokazy na wybiegach z udziałem modelek zdarzają się rzadko. Rząd usiłuje określać dopuszczalny krój kobiecych strojów, a pogoń za modą uważa się za synonim zła.
Bohaterką współczesnej części filmu jest Mahdis, modelka zatrzymana na ulicy przez policję z powodu zbyt śmiałego makijażu. Dziewczyna usiłuje zostać fotomodelką, jednak natrafia na opór bogobojnego ojca. Tak jak wiele emancypujących się dziewczyn z młodego pokolenia, musi ona stawić czoło nie tylko naciskowi społeczeństwa, lecz także swoim najbliższym. Film pokazuje, jak wielka przepaść zaczyna dzielić Irańczyków, tych myślących tradycyjnie od tych pragnących czegoś więcej, duszących się w skostniałej kulturze.

więcej na temat tego, co jeszcze można zobaczyć na festiwalu : www.docreview.pl

wybrane filmy festiwalu z lat ubiegłych :  http://www.tvp.pl/filmoteka/aktualnosci/filmy-z-planete-doc-review-na-tvppl

sobota, 25 kwietnia 2009

Wczoraj na własne oczy postanowiłam przekonać się jak wyglądają postępy w budowie nowego stadionu Legii. Na razie przypomina to wielki plac budowy niż stadion, ale i tak jestem zachwycona tym, co zobaczyłam. Zakończenie prac planowane jest na 2011 rok. Oczami wyobraźni widzę już te wypełnione po brzegi trybuny i wspaniały doping publiczności.

Mam nadzieję, że te niezapomniane chwile, w których każdy mecz był dla kibiców Legii okazją do hucznego świętowania szybko powrócą.  Nie mogę powstrzymać wzruszenia na samo wspomnienie o czasach, kiedy nie istniało dla mnie nic ważniejszego od Legii i jej kibiców. Chociaż od mojego pierwszego meczu w 1997 roku wiele się zmieniło, a dawne priorytety zweryfikowało życie, to na zawsze pozostanie sentyment do tego miejsca i tych ludzi. 

Bez Ciebie Legio moje życie byłoby znacznie uboższe i z pewnością potoczyłoby się zupełnie inaczej.  I zrobiło się sentymentalnie..

tą panoramę każdy kibic Legii znać powinien

widok od strony kanałku (widoczny tył dawnej odkrytej)

tak ma być za dwa lata

pozostałości po starych basenach, a w tle szkielet trybun i tymczasowe oświetlenie

niedawno było tu wejście na trybunę odkrytą

stadion od strony Łazienkowskiej

piątek, 24 kwietnia 2009

W dniach 28.04 - 2.05 w kinie Muranów w Warszawie odbędzie się 6 Międzynarodowy Festiwal Filmowy o tematyce żydowskiej i pokrewnej. Z bogatego repertuaru najciekawiej (moja subiektywna ocena) zapowiadają się zwłaszcza 4 filmy.

1. Jerozolima. The East Side Story

Ostatnim zwrotem historii jest izraelska okupacja. W 1948 roku Izraelczycy opanowali zachodnią część miasta; w 1967 roku pod ich władzę dostała się część wschodnia. Od tamtej pory Izrael prowadzi politykę judaizacji miasta, próbując osiągnąć „żydowską dominację demograficzną”. Częścią tej polityki są próby usunięcia z Jerozolimy palestyńskich muzułmanów i chrześcijan, zaprzeczanie ich obecności, historii i związków z tą ziemią. Ten film dokumentalny zabiera nas w podróż demaskującą dążenie Izraela do przejęcia wyłącznej władzy nad miastem i jego mieszkańcami. Podejmuje też temat przyszłości metropolii: Jerozolima jest kluczem do osiągnięcia pokoju, bez Jerozolimy nie będzie pokoju dla nikogo. Film zawiera wywiady z palestyńskimi i izraelskimi przywódcami, działaczami na rzecz praw człowieka i analitykami życia politycznego.

2. Palestyński niewolnik mojego ojca

„Palestyński niewolnik mojego ojca” to bardzo osobisty i prywatny dokument o tym, jak konflikt izraelsko-palestyński wkracza w prozaiczne sytuacje codziennego życia. Młody żydowski filmowiec, Nataniel, zamieszkał na rok u ojca w Jerozolimie, by studiować sztukę filmową na Uniwersytecie Hebrajskim. Jego ojciec jest izraelskim profesorem nauk politycznych i weteranem działań na rzecz pokoju. W czasie pobytu u niego Nataniel poznaje Morada, młodego robotnika z Zachodniego Brzegu, który nielegalnie pracuje w ogrodzie ojca. Między młodzieńcami zawiązuje się przyjaźń. Młody filmowiec sprzecza się z ojcem o przeciwstawianie przezeń spraw osobistych i kwestii politycznych. Namawia go, by pomógł Moradowi. Ale sytuacja polityczna nie pozwala na wyjście z ról okupanta i okupowanego. Film pokazuje emocjonalne i moralne sedno konfliktu, zachowując bardzo osobisty i realistyczny punkt widzenia

3. Arabska królowa piękności

Streszczenie: Duah Fares, młoda Druzyjka z Galilei, jedzie do Tel Awiwu, by wziąć udział w finale „Miss Kul El-Arab”, izraelsko-arabskiego konkursu piękności. Gładko przechodzi przez etap wstępny i zmienia imię na Angelina. Jednakże marzenie nastolatki o karierze modelki zamienia się w koszmar, gdy aspiracje Angeliny, pierwszej Druzyjki odnoszącej sukcesy w świecie izraelskiej mody, zderzają się z tradycją i wartościami jej społeczności.

4. Wysiedleni

Bez swego miejsca na ziemi to opowieść o młodym pokoleniu narodu, walczącego z samym sobą. Kiedy rząd Izraela ogłosił decyzję o wycofaniu się ze Strefy Gazy, dla dwóch ratowników, 21-letniego Liora i 27-letniego Meira oznaczało to konieczność opuszczenia ich domu – „Palm Beach” w Gazie - na zawsze. Neta, 20-letni twórca filmów religijnych, rozpoczyna desperacką walkę, by przekonać Izraelczyków i cały świat, że opuszczenie Gazy jest przestępstwem przeciw Bogu. Dla młodych Izraelczyków wiosna 2005 roku zmieni znaczenie słowa dom, a dla niektórych także jego umiejscowienie

więcej dla zainteresowanych : http://www.jewishmotifs.org.pl/

wstęp wolny

czwartek, 23 kwietnia 2009

Tak się jakoś niefortunnie złożyło, że w zeszłym roku zaniedbałam moje wycieczki jednośladem. Mam nadzieje to nadrobić w tym roku, a ponieważ pogoda nam się znacznie poprawiła,wyruszyłam na moją ulubioną trasę na kępę potocką.

akcesoria bez których nie ruszam się z domu

ile to lat minęło od moich pierwszych incydentów na rowerze, to tu właśnie zaliczyłam moje pierwsze rowerowe wzloty i upadki

pod ławką też ciekawie

towarzyszy miłych na rowerach nie brakuje

wtorek, 21 kwietnia 2009

Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie prezentuje pierwszą w Polsce wystawę prac palestyńskiej artystki Ahlam Shibli, zatytułowaną „Wydomowienie”. Wystawa składa się z trzech serii fotograficznych „Dom Dziecka”, „Trackers” (Tropiciele) i „Dependence” (Zależność).

W swej twórczości Shibli skupia się przede wszystkim na dokumentowaniu codziennego życia Palestyńczyków pod izraelską okupacją. Odwołując się do ponad stuletniej tradycji fotografowania pejzażu palestyńskiego, Shibli unikała zazwyczaj w swych pracach przedstawiania sylwetek ludzkich, utrwalając wyłącznie ich ślady. Jej wcześniejsze cykle przedstawiały najczęściej opuszczone domostwa, niedokończone budowy, pustkowia i cmentarze. Artystka próbuje dokumentować historię, odciskającą swe piętno na palestyńskich osadach – czego przykładem są cykle „Arab-al-Sbaih” i „Goter”, zaprezentowane w 2007 na międzynarodowej wystawie documenta 12 w Kassel. Artystka koncentruje się na analizowaniu takich zjawisk jak – rozproszona tożsamość, wieloaspektowe uczucie bezdomności, nomadyzm, pamięć miejsca.

Trzy cykle pokazywane w Warszawie nie dotyczą wyłącznie tematyki palestyńskiej – artystka dokumentuje oznaki destabilizacji, nędzy i nierówności społecznej w szerszym, międzynarodowym kontekście.

Najnowszy cykl fotograficzny „Dom dziecka” z 2008 roku, który zostanie po raz pierwszy pokazany w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, został zrealizowany podczas podróży Ahlam Shibli po Polsce i jej odwiedzin w jedenastu, rozrzuconych po całym kraju domach dziecka. Podczas tych wizyt artystka nawiązała specjalną emocjonalną więź z przebywającymi w tych instytucjach dziećmi, co odzwierciedla intymny, pełen psychologicznych niuansów charakter wykonanych wówczas fotografii. Aby zeprezentować pełniejszy wgląd w twórczość Shibli prezentujemy również dwa inne cykle fotograficzne „Trackers” (Tropiciele) z 2005 roku (zdjęcia przedstawiające codzienność Beduinów, służących dobrowolnie w izraelskiej armii, zajmujących się tropieniem nielegalnego przepływu ludzi na pograniczu izraelsko-palestyńskim i izraelsko-egipskimi) i „Zależność” z 2007 roku (reportaż o życiu imigrantów w Barcelonie, zatrudnianych nielegalnie do opieki nad osobami starszymi).

Wszystkie te cykle fotograficzne dotyczą ludzi znajdujących się w „niewłaściwym”, nie swoim miejscu. Jak wskazuje neologizm użyty w tytule wystawy – wydomowienie - kwestia domu i przynależności, a raczej ich braku, jest głównym zagadnieniem eksplorowanym przez Shibli. Jej prace kierować mają zainteresowanie widza w kierunku niewidzialnych, marginalizowanych aspektów życia społecznego.

Ahlam Shibli urodziła się w 1970 roku w Palestynie, gdzie stale mieszka i pracuje, rejestrując -jak sama to określa - codzienność zrodzoną z ciągłego naruszania palestyńskiego prawa do ziemi. W ciągu ostatnich 10 lat zrealizowała następujące cykle fotograficzne: Interrupted River, Horse Race in Jericho, Wadi Saleib in Nine Volumes, Voyage in Mt. Tabor, Unrecognised, Self Portrait, Five Senses, Positioning, Goter, Catastrophe: Mt. Tabor, Berlin, Refuge in Frost, oraz Halisa, Trackers (Tropiciele), Market, Eastern LGBT, Arab al-Sbaih, The Valley, Dependence (Zależność), które prezentowane były w galeriach, muzeach i na biennale w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Łacińskiej.

Muzeum czynne od wtorku do niedzieli, w godzinach 12.00-20.00
wstęp bezpłatny

piątek, 17 kwietnia 2009

Tybet - część Chin? Wyznanie i kultura powodem prześladowania.

Zespół Edukacyjny Amnesty International i SKN Psychologii Międzykulturowej UW zapraszają na warsztaty: "Wolność wyznania i jej ograniczanie we współczesnych Chinach", które odbędą się 18 kwietnia 2009 w Warszawie. W ramach cyklu Prawa Człowieka Na Świecie": "Tybet - część Chin? Wyznanie i kultura powodem prześladowania, organizatorzy przedstawią sytuację w Tybecie, kładąc szczególny nacisk na kwestię wolności wyznania. Opowiedzą o metodach, za pomocą których rząd chiński walczy z religią i kulturą Tybetańczyków oraz prawach, które tym samym łamie.

Warsztaty odbędą się 18.04 w sali 92 Wydziału Psychologii UW (ul. Stawki 5/7, trzecie piętro), w godzinach 10.00 - 15.00.

Wstęp wolny

wtorek, 31 marca 2009

W Polsce prawie każda informacja na temat Pakistanu dotyczy zamachów lub kolejnego porwania. Tym razem proponuję spojrzeć na Pakistan z innej perspektywy.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16